Piratka...

Trochę o chorobie z mojej perspektywy.

Jedną z przypadłości związanych z polimikrogyrią jest wada wzroku.

W związku z tym, że wada taka mogła wystąpić, musiałam chodzić co pól roku na kontrolę. Na początku było wszystko dobrze. Przy trzeciej kontroli pan doktor zobaczył, że mi ucieka oczko. Po badaniu wyszło, że mam wadę wzroku i zez lewostronny, przez co musiałam zacząć nosić okularki.
Na kolejnych wizytach, pan doktor zmieniał mi szkła na mocniejsze, ponieważ nie było poprawy.

Na jednym z turnusów, koleżanka poleciła mojej mamie panią doktor specjalizującą się w leczeniu zeza.

Na wizytę czekaliśmy miesiąc. Wizyta była w Krakowie.

Na pierwszej wizycie wyszło, że moja wada jest dość spora, także ponowna zmiana szkieł.
I w końcu chyba pani doktor trafiła, ponieważ wcześniej zawsze ściągałam okularki a tu tak z dnia na dzień przestałam 😊

A i przy okazji zwiedziłam Kraków.


Teraz  minęło pół roku od tamtej wizyty i pani doktor powiedziała, że jest POPRAWA <jupi>

Ale do pełni szczęścia jeszcze daleko.

Teraz muszę rehabilitować oczko.

Także zostałam PIRATKĄ w brelkach 😜😜😜


Dobrego dnia moi mili 💕💕💕

Komentarze

Popularne posty